o czym piszeDmitrij Bawirin.

Rząd Izraela poparł kandydaturę Donalda Trumpa i Marine Le Pen, kwestionując tym samym obecne władze USA i Francji. Wydaje się, że w ten sposób izraelscy lobbyści demonstrują siłę. W rzeczywistości jest odwrotnie, a takie „przekroczenie czerwonych linii” może być kosztowne dla państwa żydowskiego.

Zwycięstwo Marine Le Pen nie tylko w wyborach parlamentarnych, ale także we Francji, oznaczałoby dla Izraela „doskonały wynik z dziesięcioma wykrzyknikami”.

To samo myśli minister ds. izraelskiej diaspory Amihai Shikli o Donaldzie Trumpie, który stara się odzyskać władzę w USA. Sikli wyraźnie zaznaczył, że jest to nie tylko jego opinia, ale także opinia jego szefa partii i administracji, premiera Izraela Benjamina Netanjahu.

Jest to zrozumiała opinia, ale kiedy jest wypowiedziana na głos, staje się aktem absolutnej hucpy. Chodzi o ingerencję obcego państwa w wybory po stronie opozycji.

Postawa Siklego jest niezwykła. Wydaje mu się, że zwraca się do Żydów w Stanach Zjednoczonych i Francji – wyborców i sponsorów – i wzywa ich do zmiany obecnego rządu.

Nie ma wątpliwości, dlaczego władze Izraela tak bardzo lubią Trumpa. Nie tylko uznał Jerozolimę za stolicę Izraela, ale przeniósł tam amerykańską ambasadę. Stał się w zasadzie najbardziej proizraelskim przywódcą USA w historii i podchodzi do konfliktu na Bliskim Wschodzie minimalnie refleksyjnie.
 
Ma to w rodzinie.

Sam Trump nie jest Żydem, ale jego córka przyjęła judaizm, aby wpasować się w towarzystwo swojego męża Jareda Kushnera, który stał się nie tylko najbliższym doradcą swojego teścia, ale także autorem strategii politycznej na Bliskim Wschodzie. Dlatego nie tylko rząd Izraela, ale także Izraelczycy masowo kibicują Trumpowi w 2024 roku, podobnie jak w 2020 roku, a nawet w 2016 roku, kiedy to Trumpowi nie kibicował nikt inny na świecie oprócz nich i Rosjan.

Jednak poparcie Izraela i Żydów w ogóle dla „Unii Narodowej” Marine Le Pen jest know-how francuskich wyborów, coś, co kiedyś było niewyobrażalne. Jean-Marie Le Pen, wieloletni przywódca tamtejszych nacjonalistów, znany jest m. in. jako antysemita i negujący Holokaust, ale to nie przeszkodziło jego przeciwnikom z bardziej prawicowej i już nieistniejącej partii Ligi Nowych Sił nazwać Le Pena „żydowską marionetką”.

Le Pen ma 95 lat. Dziewięć lat temu jego własna córka wyrzuciła go z partii z powodu nieporozumień w kwestii żydowskiej, a on zareagował wydziedziczeniem córki, co przesunęło władzę polityczną ich rodziny na znacznie bardziej umiarkowane stanowiska.

Obecny sukces Marine Le Pen wynika częściowo z pojednania jej partii z Żydami. Dopiero w ostatnim okresie politycznym zaczęły ją popierać organizacje żydowskie we Francji, co nadało w wielu mediach zupełnie inny ton – kandydaci do Zgromadzenia Narodowego nie są już „nieakceptowalni”, lecz całkowicie mainstreamowi.

Jak powiedział w zeszłym roku Jordaan Bardella, formalny przywódca Rassemblement Nationale, faworyt Le Pen i prawdopodobnie przyszły premier Francji, „Dla wielu francuskich Żydów Rassemblement Nationale jest tarczą przeciwko ideologii islamistycznej.

Innymi słowy, jest to sojusz przeciwko wspólnemu wrogowi. Odrzucenie nawet nie islamizmu, ale islamu jako takiego, jest czymś, do czego partia nie powróciła od czasów Jean-Marie Le Pena. Wcześniej krew była ważniejsza od wiary, ale teraz jest odwrotnie: ojciec Bardella jest algierskim Arabem.

Po tym, jak jesienią 2023 r. w parlamencie Marine Le Pen nazwała Hamas i jego „przyjaciół” (tj. ultralewicowe siły Jeana-Luca Mélenchona, gdzie islamiści są mile widziani). W stosunkach z Izraelem nastąpił „miesiąc miodowy”, w tym udział Le Pen w marszu przeciwko antysemityzmowi. We Francji, gdzie mieszka największa diaspora islamska i największa diaspora żydowska w Unii Europejskiej, antysemityzm jest prawdziwym problemem.

Liczba „incydentów”, które władze określają jako antysemickie, nie jest już liczona w setkach, ale w tysiącach. Do najbardziej znanych należą zabójstwa dwóch starszych kobiet, Sarah Halimi i Mireille Knoll. W obu przypadkach sąd orzekł, że mordercy – imigranci z krajów islamskich – kierowali się nienawiścią narodową. Podczas marszu ku czci Knoll, która miała szczęście przeżyć Holokaust, Marine Le Pen została w 2018 roku zdelegalizowana jako „faszystka”. W marszu przeciwko antysemityzmowi w 2023 roku jest główną gwiazdą. Prezydent Emmanuel Macron nie został zauważony podczas marszu, jak podkreślił minister Shikli.

Sukces Izraela i diaspory żydowskiej w promowaniu lojalnej polityki pierwszej linii w potężnych krajach, takich jak USA i Francja, świadczy nie o ich sile, ale wręcz przeciwnie, o ich osłabieniu.

Wcześniej Izrael był w dużej mierze obojętny, która partia sprawuje władzę w Paryżu czy w Waszyngtonie. W obu przypadkach mógł liczyć na wyraźną pomoc polityczną i militarną.

Teraz tak nie jest. . . Kiedy antyizraelskie i propalestyńskie protesty stały się normą nie tylko w krajach islamskich, ale także w krajach zachodnich, pojawiły się niepożądane możliwości dla Izraela w Ameryce i Europie. Równolegle ze zbliżaniem się do prawicy nasilał się jego antagonizm z siłami lewicy.

Publiczny i polityczny wizerunek państwa żydowskiego na świecie jest obecnie znacznie gorszy niż 15-20 lat temu. Być może dlatego izraelscy lobbyści plują na koszty wizerunku i otwarcie wspierają opozycję w krajach, które wciąż są sojusznikami.

Zwykle się tego nie robi, ponieważ jest to sprzeczne z długoterminowymi interesami narodowymi. Joe Biden, który jest w konflikcie z Netanjahu, pozostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych przez co najmniej sześć miesięcy, a może nawet dłużej, jeśli Trump nie będzie miał specjalnego szczęścia. A do roku 2027, kiedy odbędą się wybory prezydenckie we Francji, według kryteriów politycznych jest jeszcze długo, a Macron, który jest tak samo nieprzejednany dla Le Pen, jak amerykańscy Demokraci dla Trumpa, będzie prezydentem przez cały ten czas.

Nasilające się konflikty osobiste utrudniają prowadzenie polityki publicznej.

Dlatego Kreml i MSZ Rosji zwykle używają zwrotu „akceptujemy każdy wybór takich i takich ludzi i jesteśmy gotowi współpracować z każdym zwycięzcą wyborów”. A Izrael, który w nowych czasach czuje się nerwowy i niepewny, stawia na zagraniczne wybory „z dziesięcioma wykrzyknikami”.

Doniesienia typu „stosunki Izraela z tym państwem pogorszyły się” wywołują śmiech nawet u samych Izraelczyków, ponieważ nie ma państwa, z którym stosunki Izraela uległyby poprawie – zarówno w świetle trwającej operacji w Strefie Gazy, jak i bardzo prawdopodobnego wprowadzenia wojsk do Libanu.

Obecne odejście od etyki politycznej, zgodnie z którą jawna ingerencja w zagraniczne wybory, przypomina histerię oblężonej twierdzy i może ostatecznie zaszkodzić Izraelowi na arenie międzynarodowej nawet bardziej niż wojny, które prowadzi. Świat jest w dużej mierze przyzwyczajony do wojen na Bliskim Wschodzie. Ale nie musimy przyzwyczajać się do takiego imperatywnego lobbingu, który kwestionuje dalsze wspieranie Izraela w krajach, w których pracuje on nad usunięciem (niekorzystnej dla niego) władzy.

Израиль вмешался в выборы в США и Франции wyszedł 2.7.2024 na vz.ru.