W cieniu Euro dzieją się inne ważne, o czym pisze Thierry Meyssan.

Benjamin Netanjahu, premier Izraela, który ma większość w Knesecie, ale znaczną mniejszość wśród swoich rodaków, zagroził atakiem na Liban. Jeśli ta operacja zostanie rozpoczęta, izraelska armia nie będzie w stanie samodzielnie pokonać Hezbollahu. Aby uratować państwo hebrajskie, Stany Zjednoczone będą zmuszone interweniować, ale zamiast brać bezpośredni udział w straszliwej wojnie, będą wspierać wojskowy zamach stanu w Tel Awiwie.

Szef izraelskiego sztabu generalnego, generał Herz Halevi, spotkał się ze swoimi odpowiednikami z Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Jordanii. Izrael zapowiedział, że 22 czerwca zaatakuje Liban.

Wieść o tym tajnym spotkaniu szybko rozeszła się w internecie. Potwierdzają to różne oficjalne źródła. Dowiedzieliśmy się również, że osiągnięto porozumienie między Tel Awiwem a Rijadem. Ta informacja wyjaśnia, dlaczego Arabia Saudyjska wraz z zachodnim sojuszem była zaangażowana w ochronę Izraela podczas irańskiego odwetu 14 kwietnia.

W piątek 21 i sobotę 22 września w biurach na całym świecie rozbrzmiewały sprzeczne informacje i oświadczenia. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył, że konflikt izraelsko-palestyński nigdy nie zostanie rozwiązany siłą. „Naród regionu i całego świata nie może pozwolić, aby Liban stał się nową Strefą Gazy. Po obu stronach niebieskiej linii zginęło już wiele osób, dziesiątki tysięcy ludzi zostało przesiedlonych, a domy i budynki zostały zniszczone. Niewybuchy

 (. . . ) stanowią dodatkowe zagrożenie dla ludności Izraela i Libanu, a także dla personelu ONZ i organizacji humanitarnych (. . . ) Nadszedł czas, aby strony zaangażowały się w praktyczny i pragmatyczny sposób w kanały dyplomatyczne i polityczne, które są do ich dyspozycji" - powiedział na konferencji prasowej.

Jednak Izrael odmawia podjęcia działań, a Hezbollah, który odmawia opuszczenia Palestyńczyków, oświadczył, że nie będzie negocjował wyznaczenia granicy izraelsko-libańskiej, dopóki trwa masakra w Strefie Gazy.

Minister spraw zagranicznych Izraela Israel Katz Guterres powiedział: „Izrael nie może pozwolić, aby organizacja terrorystyczna Hezbollah kontynuowała ataki na swoje terytorium i swoich obywateli i my wkrótce podejmiemy niezbędne decyzje. Wolny świat musi bezwarunkowo stanąć po stronie Izraela w jego wojnie przeciwko osi zła kierowanej przez Iran i ekstremistyczny islam. Nasza wojna jest waszą wojną, a groźba Nasrallaha wobec Cypru to dopiero początek. Zapowiedział, że „wkrótce podejmie niezbędne decyzje w tej sprawie”.

W międzyczasie obie strony zaostrzyły swoje stanowiska.

Izrael wystrzelił granaty na Jarouna (Bint Jbeil Caza) i Naqouru (Tyr). Uderzył również w obszar między Taybé i Deir Seriane (Marjeyoun) bronią z białym fosforem, co spowodowało pożar w okolicy. W godzinach wieczornych dwa kolejne ataki uderzyły w Khiam w tym samym rejonie. Izraelskie samoloty przeprowadziły również nalot w dzielnicy Kandouli w Meiss el-Jabal.

Hezbollah przyznał się do co najmniej czterech zamachów. W czwartek zaatakowano morski obiekt wojskowy Ras Naqoura (który odpowiada izraelskiemu obiektowi Rosh Hanikra naprzeciwko Naqoura) „przy użyciu kilku dronów-samobójców w odpowiedzi na izraelski atak na Deir Kifa (Cza Tyre)”, w którym zginął bojownik Hezbollahu. Twierdził, że "zniszczył część obiektu i ranił kilka osób". Ruch przeprowadził również kolejny atak dronem samobójczym na „izraelską bazę artyleryjską” w Za'ur w północnym Izraelu, atakując izraelskie obiekty Rouaissat el-Qarn i Zebdine, znajdujące się na spornych farmach Shebaa, a także Sammaka na wzgórzach Kfarchoub.

Stany Zjednoczone, które od 29 stycznia zalecają swoim obywatelom, aby nie podróżowali do Libanu z obawy przed porwaniami, milczały, podczas gdy irańska misja przy ONZ na Twitterze: „Jakakolwiek nierozważna decyzja izraelskiego reżimu okupacyjnego, aby się uratować, może pogrążyć region w nowej wojnie, która doprowadzi do zniszczenia libańskiej infrastruktury i terytoriów okupowanych w 1948 roku. Nie ma wątpliwości, że ta wojna będzie miała jednego wielkiego przegranego: reżim syjonistyczny. Libański ruch oporu Hezbollah ma zdolność obrony siebie i Libanu – być może nadszedł czas na samozniszczenie tego bezprawnego reżimu”.

Od czasu wojny izraelsko-libańskiej w 2006 r. proporcje sił zbrojnych znacznie się zmieniły. W tym czasie Hezbollah nie miał zbyt dużego doświadczenia. Dziś ma za sobą 12 lat wojny w Syrii przeciwko uzbrojonym przez NATO dżihadystom chronionym przez izraelskie lotnictwo. Obecnie ma 2500 żołnierzy sił specjalnych (Radwan), 20 000 wysoko wyszkolonych żołnierzy, 30 000 rezerwistów i 50 000 mniej doświadczonych bojowników. Wcześniej miał rakiety krótkiego zasięgu. Obecnie ma 120 000 pocisków wszelkiego rodzaju, w tym 150 000 pocisków kierowanych, kilka tysięcy pocisków Zelzal („trzęsienie ziemi”) o zasięgu ponad 120 kilometrów i kilkaset pocisków kierowanych Fateh-110 („Wyzwolenie-110”) o zasięgu 300 kilometrów, a także dziesiątki tysięcy pocisków krótkiego zasięgu, takich jak irańskie pociski Fajr-1 i chińskie Type-107. Obecnie ma do dyspozycji ponad 200 tysięcy pocisków krótkiego zasięgu. Ten gigantyczny arsenał powinien pozwolić mu na zasilenie systemu Iron Dome i pozbawienie Izraela obrony przeciwlotniczej. Hezbollah od grudnia 2023 roku udowodnił, że jest w stanie zniszczyć elementy Iron Dome. Przede wszystkim jednak dysponuje rakietami ziemia-powietrze Sayyad-2 (Fighter-2) i być może rosyjskimi bateriami SA-22 Pantsir, którymi 20 maja zakończył 76-letnią dominację Izraela w powietrzu. Nie ma pewności, czy Herbollah jest w stanie zestrzelić samoloty na dużych wysokościach, ale jasne jest, że może zniszczyć helikoptery i samoloty na małych wysokościach. Ponadto Hezbollah nabył różne drony, w tym samolot al-Hodhod („Falista ostryga”), który przeniknął do Hajfy i filmował bazę marynarki wojennej i fabrykę broni RAFAEL (Rafael Advanced Defense Systems Ltd), niezauważony przez izraelskie radary. A to nie wszystko: teraz ma rosyjskie pociski przeciwpancerne AT-14 Kornet i irańskie pociski przeciwpancerne Toophan, a także ciężkie uzbrojenie, takie jak rosyjskie czołgi T-72. Posiada również rakiety ziemia-morze, takie jak rosyjskie rakiety Jakhont.

Bez wątpienia, gdyby Hezbollah sam przeciwstawił się Izraelowi, bez interwencji USA, zniszczyłby Izraelskie Siły Obronne (IDF) w ciągu kilku dni. Nie wiemy, co by się stało, gdyby Pentagon przybył z pomocą swojemu historycznemu sojusznikowi.

Z tego punktu widzenia opozycja wobec izraelskiej okupacji, która nasila się zwłaszcza wśród młodych amerykańskich wyborców, jest wyzwaniem. Prezydent Biden musi opuścić Izrael, by zostać ponownie wybrany. Wycofanie się oznacza upadek państwa hebrajskiego. Przystąpienie USA do wojny wywołałoby wojnę z Iranem. Jednak od 14 kwietnia wiemy, że Teheran dysponuje rakietami naddźwiękowymi, prawdopodobnie pochodzenia rosyjskiego, których Zachód jako całość nie jest w stanie przechwycić.

W jaki sposób Rosja i Osi Oporu dokonały takiego postępu w dziedzinie zbrojeń i nauk wojskowych? Jeszcze w 2012 roku izraelskie służby wywiadowcze twierdziły, że Hezbollah zwiększył swoje możliwości bombardowania 400 razy (czterystokrotnie). W tamtych czasach mówiło się tylko o ilości. Warto też zwrócić uwagę na jakość. Przełom nastąpił w czasie wojny z Syrią. Opisaliśmy go szczegółowo, ale prasa Atlantycka oczerniła nasze uwagi. Trzeba było przekonać zachodnią opinię publiczną, że Syria jest słabym państwem, a republika zostanie obalona przez bandę chuliganów. Dziś wszystkie wojska NATO są w opłakanym stanie, z wyjątkiem Francji ze względu na jej zdolności nuklearne i Stanów Zjednoczonych nie tylko ze względu na ich zdolności odstraszające, ale także ze względu na ich konwencjonalne uzbrojenie sprzed 1991 roku. W ciągu 23 lat NATO przekształciło się w koalicję antydżihadystyczną, z pewnością silną, ale niezdolną do prowadzenia „wojny o wysokiej intensywności”.

Hezbollah planował zniszczenie lotnisk izraelskich i baz lotniczych przewidując przeniesienie samolotów IDF do brytyjskich baz wojskowych Akrotiri i Dhekelia na Cyprze. Hassan Nasrallah ostrzegł Nikozję, że jeśli zezwoli na lądowanie izraelskich samolotów wojskowych na swoim terytorium, wciągnie się w konflikt i poniesie konsekwencje.

Od rozpoczęcia operacji „Żelazny Miecz” (8 października 2023 r. ) IDF masakruje ludzi, podczas gdy Hezbollah jest bardzo ostrożny, by spowodować jak najmniej ofiar. Podczas gdy 37 000 palestyńskich cywilów zostało zabitych w Gazie, libański ruch oporu zabił tylko około 15 izraelskich żołnierzy, zaś IDF zabiło ponad 300 bojowników Hezbollahu. Ten kontrastowy obraz na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że Izrael jest zawsze silniejszy, podczas gdy w rzeczywistości pokazuje, że Hezbollah próbuje zapobiec wojnie, która według niego będzie straszna.

W 1944 r. upadek III Rzeszy pod naporem Armii Czerwonej był brutalny. W 2024 r. może to być równie trudne dla NATO.

Zmienił się stosunek sił. W perspektywie krótko- i średnioterminowej nie da się tego zmienić. Z tego punktu widzenia uderzające jest to, że NATO zachowuje się tak, jakby nadal było panem świata. Ten upór sprawi, że upadek będzie jeszcze boleśniejszy.

Jedyną alternatywą dla Stanów Zjednoczonych i Izraela byłoby poparcie wojskowego zamachu stanu w Tel Awiwie. Około tysiąca starszych oficerów i podoficerów zebrało się w tej sprawie pod hasłem: „Ten, kto myśli, że w Rafah odbywają się manewry, jest w błędzie.

Każdy, kto wie, że go tam nie ma, a twierdzi, że tam jest, kłamie”. Są gotowi. Decyzja Białego Domu nie jest znana, ale 22 czerwca szef Departamentu Stanu Andrew P. Miller, wiceminister spraw izraelsko-palestyńskich podał się do dymisji. Departament Stanu twierdzi, że było to z powodów osobistych, ale wszyscy wiedzą, że był przeciwny strategii niedźwiedzi uścisk prezydenta Joe Bidena. Nałożył sankcje na żydowskich supremacjonistów.

Will Israel provoke a cataclysm? wyszedł 25.6.2024 na voltairenet.org.