Brandon Smith o tym, dlaczego ludzie nie wierzą w nieuchronny krach gospodarczy.

W świetle niedawnego ożywienia inflacji na tle spadających statystyk zatrudnienia, spadku produkcji i stagnacji płac uważam, że ważne jest, aby powrócić do podstawowego pytania: jak wygląda załamanie gospodarcze?

Jak mówiłem od lat, załamanie gospodarcze nie jest wydarzeniem, ale procesem. Kiedy ludzie myślą o kryzysie historycznym, wyobrażają sobie krach na giełdzie w 1929 roku na początku Wielkiego Kryzysu. Jednak przed krachem pojawiło się wiele znaków ostrzegawczych, które miały ostrzec ludzi. Była nawet garstka ekonomistów wyrażających obawy przed nadchodzącym chaosem, ale zostali zignorowani.

Po krachu wielu ekonomistów z establishmentu zaprzeczyło, jakoby istniało realne zagrożenie dla systemu. Nieustannie twierdzili, że ożywienie jest „za rogiem”, ale ożywienie nigdy nie nastąpiło. Zamiast tego krach kręcił się po spirali przez ponad dekadę, aż wybuchła wojna światowa, głównie dlatego, że Rezerwa Federalna podniosła stopy procentowe do ekonomicznej słabości (polityka ta jest obecnie wdrażana).

„Eksperci” prawie zawsze się mylą

Sceptycy upadku albo ignorują dowody, albo nie rozumieją konsekwencji wydarzeń. Nie chcą wierzyć, że gospodarka jest zrujnowana i że są możliwe konsekwencje. Działają ograniczonym spojrzeniem na swoje osobiste doświadczenia. Przez większość ich życia system działał bez katastrof, więc to musi oznaczać, że katastrofa jest niemożliwa.

Nasze dzisiejsze problemy nie osiągnęły jeszcze poziomu wielkiego kryzysu gospodarczego. Obecnie znajdujemy się w fazie stagflacji podobnej do tej, która miała miejsce w latach 70. ubiegłego wieku.

Dla tych, którzy myślą, że jest teraz źle, w rzeczywistości lata 70-te były znacznie gorsze.
 
Tak wygląda stagflacja

Ceny domów wzrosły niemal trzykrotnie w latach 1970–1980 (mediana ceny domu wynosiła 17 000 USD w 1970 r. , wobec prawie 50 000 USD w 1980 r. ). Roczna inflacja dla większości towarów i usług była dwucyfrowa, a płaca minimalna wynosiła zaledwie 1,45 dolara za godzinę. Bezrobocie było wysokie, a stopy procentowe zostały ostatecznie podniesione do prawie 20 proc. w 1981 r.

Pokolenie Z nie ma pojęcia, jak złe rzeczy mogą być naprawdę, ale z czasem się dowie.

Chodzi o to, że te rozpady struktur finansowych następują powoli, a potem nagle. Podobnie jak zbiera się lawina.

Dla tych, którzy znają historię, objawy są łatwo widoczne. Ci, którzy ich nie znają, pomyślą, że wszystko jest w porządku, nawet jeśli dom wokół nich płonie.

Innym czynnikiem, który sprawia, że ludzie nie zwracają uwagi na niebezpieczeństwo, jest przesuwanie bramek; Przyzwyczajają się do złych warunków ekonomicznych, a upadek jest zakotwiczony jako „nowa norma”. Niestabilność i niepewność, której ludzie odmawiali dziesięć lat temu, są teraz po prostu oczekiwane przez wielu. Nic się nie poprawia, sytuacja się tylko pogarsza, ale ponieważ dzieje się to przez wiele lat (proces upadku), opinia publiczna w dużej mierze to akceptuje, a nawet oskarża tych z nas, którzy biją na alarm, o „ogłoszenie zniszczenia”.

Podobnie jak w przypadku każdego upadku, tak i tutaj w końcu przychodzi punkt nietolerancji ludowej – moment, w którym ludzie w końcu zdają sobie sprawę, że „prorocy zagłady” przez cały czas mieli rację, a ciężar implozji jest zbyt wielki, by go zneutralizować. Uważam, że bardzo szybko zbliżamy się do tego momentu. Do tego czasu. Oto pięć etapów zaprzeczania, przez które ludzie przechodzą, zanim przyznają, że zbliża się do nich katastrofa fiskalna. . .
 
Faza pierwsza: „Nie wiem, o czym mówią ci teoretycy spiskowi, mam się dobrze”. Ten etap jest dla mnie jak dla wszystkich.

Jest takie stare powiedzenie z czasów wielkiego kryzysu gospodarczego, które brzmi mniej więcej tak: To była depresja tylko dla osób bez pracy.

Jeśli w tamtym czasie nie należałeś do 30% bezrobotnych w USA, to w twoim wąskim świecie Wielki Kryzys nie musiał wydawać ci się taki zły. Innymi słowy, ludzie będą ignorować zatonięcie Titanica, dopóki będą mieli własną łódź ratunkową.

Powiem wam, że jest to główny problem w środku obecnego kryzysu stagflacji i jest to źródło tego, na co narzeka wielun „zenitarian”. W ich umysłach jest to najgorsza ekonomia w historii świata i obwiniają za swoje cierpienia „boomerów”. W rzeczywistości tak nie jest (przynajmniej na razie), ale prawdą jest, że wielu „boomerów” przechodzi kryzys z przewagą czasu. Mieli czas na zbudowanie łodzi ratunkowej, podczas gdy „zenitarianie” nie mieli czasu.

Nie chodzi o to, co jest sprawiedliwe, w gospodarce nie ma czegoś takiego jak „sprawiedliwe”. Jednak starsi Amerykanie muszą zdać sobie sprawę, że chociaż dla nich osobiście stagflacja nie jest kryzysem, szczególnie dla młodszych ludzi jest kryzysem. Każdy, kto wciąż zaprzecza rzeczywistości załamania, ponieważ „ma się dobrze”, musi się zamknąć i spojrzeć na szerszy kontekst.
 
Faza druga: „Ostrzegano przed upadkiem od lat, a my wciąż tu jesteśmy”.

Wiele osób ma dziecinne wyobrażenia o tym, czym jest załamanie, głównie pochodzące z hollywoodzkich filmów i telewizji. Wyobrażają sobie chaos ekonomiczny, niekończące się kolejki po zupę, masowy głód, a nawet zniszczenie w stylu Mad Maxa. Kiedy takie rzeczy się zdarzają, zawsze dzieje się to na końcu procesu upadku, a nie na jego początku. Była Jugosławia przeszła kilka kryzysów gospodarczych, w tym hiperinflację, zanim ostatecznie wybuchła wojna domowa.
Nie stało się to z dnia na dzień, ale wszystko na to wskazywało.

Kiedy analitycy przewidują te wydarzenia z kilkuletnim wyprzedzeniem, robią ci przysługę; Dają ci wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się. W przeciwieństwie do elit bankowych i ich przedstawicieli, którzy ostrzegają opinię publiczną przed kryzysem lub tuż po jego osiągnięciu.

Wierzcie lub nie, ale nadal spotykam się z negującymi, którzy twierdzą, że wszystko jest w porządku dzisiaj, nawet po masowej stagflacji, próbie ogólnokrajowej tyranii medycznej, kilku regionalnych wojnach na całym świecie, które mogą wywołać III wojnę światową, ciągłych niepokojach społecznych itp.

Co trzeba zrobić, żeby ludzie się obudzili?
 
Faza 3: „Może teraz jest źle, ale to przejściowe. Stare dobre czasy wkrótce powrócą.

Na tym etapie zaprzeczający w końcu przyznają, że pewna niestabilność naprawdę istnieje, ale radzą sobie z tym, twierdząc, że burza szybko minie i nie ma się czego obawiać. Chodzi o to, że spędzili tyle czasu próbując obalić ekonomistów ostrzegających, że teraz bardziej niż nadchodzący kryzys obawiają się, że się mylą. Jest to rodzaj choroby psychicznej, która jest powszechna w naszej kulturze – absolutna odmowa dużego odsetka Amerykanów, aby przyznać się do błędu i iść dalej.

Czasem dobrze jest się mylić. To nie w porządku zaprzeczać.

Twierdzenie, że proces upadku jest „przejściowy”, jest dla sceptyków przytłoczonych faktami i dowodami sposobem na dalsze odrzucanie rzeczywistości. Jeśli recesja gospodarcza nie potrwa zbyt długo, nigdy nie będą musieli przyznać się do porażki „teorii spiskowych”.

Jest to również przyjemna iluzja, która utrzymuje masy w spokoju. Przez chwilę. . .
 
Etap 4: „To jest prawdziwy czarny łabędź! Nikt nie spodziewał się, że ten kryzys nadejdzie”.

Widziałem ten argument tysiące razy podczas pandemii wykluczeń i początkowego gwałtownego wzrostu inflacji. Tak wielu ludzi było wściekłych z powodu okoliczności, a wielu z nich należało do tych typów ludzi, którzy wcześniej zaprzeczali, że dzieje się coś niezwykłego. Zaczęli szukać kozłów ofiarnych i doszli do wniosku, że nie było wczesnego ostrzeżenia.

Gdyby ktoś dał im jakąś wskazówkę, co ma się wydarzyć, byliby lepiej przygotowani, prawda?

Media i przedstawiciele rządu mają tendencję do agresywnego nagrywania tego etapu zaprzeczania. Innymi słowy, w tym momencie twierdzi, że „nikt się tego nie spodziewał”. Wydarzenie uderzyło jak grom z jasnego nieba. Nikt nie mógł przewidzieć takiego wyniku i nikt nie mógł nic z tym zrobić.

Za każdym razem, gdy słyszę te argumenty, przypominam sobie trend filmowy z początku tysiąclecia, kiedy kręcono filmy o globalnych katastrofach. Zawsze są sceny, w których spada asteroida, fala oceaniczna lub tornado, a my widzimy tysiące ludzi rozpraszających się jak mrówki, gdy miażdżyła ich boską siłą, przed którą nie mogli się obronić. Nigdy nie lubiłem tych filmów, ale przyznaję, że odgrywają ukryty element fatalizmu w ludzkim umyśle.

W umysłach niektórych ludzi istnieje dziwny mechanizm, który chce wierzyć, że nie mają mocy, aby zmienić swoje okoliczności. Czują się lepiej, gdy zakładają, że strumienie losu są poza ich kontrolą i że nie mogą zrobić nic innego. W rzeczywistości wystarczyło im słuchać i myśleć krytycznie i mogli odpowiednio się do tego przygotować. Ich ból jest wynikiem ich własnej celowej ślepoty.
 
Etap piąty: „Nawet ślepy widział, że to nadchodzi z daleka”.

Ostatnia faza zaprzeczenia. To mój ulubiony. Jest to nieunikniony moment, w którym sceptycy w pełni przyznają, że załamanie gospodarcze jest faktem, a następnie twierdzą, że „przez cały czas to podejrzewali”. Niezdolność tych ludzi do przyznania się do błędu zmniejsza ich zdolność do podejmowania świadomych decyzji dotyczących przyszłości.

Wiedzą, że kryzys nadchodzi, a teraz będą udawać, że wiedzą, że nadejdzie. Dlatego wszyscy analitycy, którzy próbowali ich ostrzec, nie są wyjątkowi, mądrzejsi lub lepiej poinformowani niż oni. Przewidywali to samo.

Oczywiście nigdy nie znajdziesz dowodów na to, że ci sceptycy (i wielu ekonomistów głównego nurtu) rzeczywiście coś przewidzieli. Można się zastanawiać, dlaczego tak ważne jest dla nich unikanie uznania tam, gdzie jest to konieczne, i uczenie się na własnych błędach, ale kiedy tożsamość osoby jest tak zawinięta w bycie „ekspertem”, wyobrażenie, że całkowicie przeoczy największą katastrofę ekonomiczną swojego życia, jest zbyt trudne.

Istnieje kilka wyjątków od tej reguły.

Kilku ludzi, którzy widzą napis na ścianie i czytają go na głos, żeby cały świat mógł go usłyszeć.

Na przykład, dlaczego Ray Dalio pyta: Czy masz wystarczająco dużo pieniędzy?

Historia i logika pokazują, że gdy istnieje duże ryzyko, że długi albo 1) nie zostaną spłacone, albo 2) zostaną spłacone pieniędzmi o obniżonej wartości, dług i pieniądze stają się nieatrakcyjne. Ponieważ długi są obietnicą spłaty pieniędzy, gdy rząd ma zbyt wiele długów do spłacenia, jego bank centralny prawdopodobnie drukuje pieniądze. Pozwoli to uniknąć dużego zadłużenia spowodowanego dewaluacją pieniądza (tj. inflacją).

Złoto jest formą pieniądza, która nie jest zabezpieczona długiem. Jest to coś w rodzaju gotówki, z tym wyjątkiem, że w przeciwieństwie do gotówki, która jest zdewaluowana przez ryzyko niespłacenia długu lub inflacji, złoto jest wspierane przez ryzyko niespłacenia długu i inflacji. Z tego powodu banki centralne i inni inwestorzy trzymają je w rękach.

Czy mądrze jest posiadać „pieniądze bez długów”?
Tak.

Czy rozsądnie jest polegać na tym, że ktoś inny zapłaci za nasze bezpieczeństwo finansowe?
Oceńcie to sami.

Pozwolę sobie jednak przypomnieć, że dług to nic innego jak obietnica. W czasach koniunktury gospodarczej łatwo jest obiecać – ile razy słyszeliście, jak ktoś powiedział: „Wszyscy będziemy bogaci!”.
Jest to swego rodzaju obietnica.
Ile razy to zrobili?

O to mi chodzi: Obietnice są łatwe do złożenia w dobrych czasach i łatwe do złamania w złych czasach.

Dlatego w tej chwili kluczem jest dywersyfikacja poprzez „pieniądze bez długu”, innymi słowy, fizyczne metale szlachetne – zanim głowy głównego nurtu powiedzą wam o tym.

Jeśli czekasz, aż zaczną krzyczeć „wilk”, będziesz czekać długo. Będą mieli własne pieniądze zamknięte w sejfie.
A ty?

Brandon Smith jest od 2006 roku alternatywnym analitykiem ekonomicznym i geopolitycznym oraz założycielem portalu Alt-Market. com.

The Reality of Economic Collapse, and Why Skeptics Deny It wyszedł 5.6.2024 na birchgold.com.